niedziela, 3 lipca 2011

U nas - 2.07

Drugiego dnia (2.07) powitała nas niezbyt korzystna aura. Drobny deszczyk nie przeszkadzał nam jednak w zjedzeniu śniadania, podczas którego odwiedził nas Jarpen - strażnik magicznego kamienia zwanego Sagala. Opowiedział nam o misji, jaką dla nas wyznaczył: musimy znaleźć kawałki Sagali rozrzucone między epokami i połączyć je. 
Następnie drużyny podzieliły się na zastępy, wymyśliły swoje nazwy, okrzyki i piosenki. Drużyny nazywają się następująco:
Drużyna I - Niemożliwi
Drużyna II - PKS (Poszukiwacze Kamienia Szczęścia)
Drużyna III - Sagalowe Pole Rzepakowe
Jeszcze przed obiadem każdy otrzymał zestaw zadań do wykonania (np. znaleźć 2 osoby urodzone w tym samym miesiącu co ty, przybić „piątkę” stopą z piętnastoma osobami) i bawiliśmy się w różne zabawy integracyjne.




Po obiedzie uczestnicy udali się do centrum w celu wykonania zwiadu z niebanalnymi zadaniami, który pozwolił uczestnikom lepiej poznać okolicę.
Wieczorem cały obóz udał się na dyskotekę razem z Hufcem Ziemi Wadowickiej, gdzie poznaliśmy tańce integracyjne.




sobota, 2 lipca 2011

U nas - 1.07

Po 17 godzinnej podróży dotarliśmy wreszcie do bazy ZHP w Pogorzelicy.
Pierwszego dnia (1.07), zaraz po przyjeździe wszystkie dzieci zakwaterowały się w dziesięciu namiotach przygotowanych specjalnie dla ich przez kwaterkę Hufca Ziemi Wadowickiej. Harcerze sami rozłożyli sobie kanadyjki, przynieśli z magazynu materace i koce. Starsi chłopcy pomagali w cięższych pracach młodszym dzieciom. W każdym namiocie śpi po 4-7 osób.
Na obiad jedliśmy zupę pomidorową, ziemniaki, rybę i surówkę. Wszyscy zjedli ze smakiem ten pierwszy posiłek po podróży.
Po obiedzie część dzieci, pod opieką druhny Anety udała się na spowiedź i polową mszę świętą. Pozostałe dzieci poszły do centrum Pogorzelicy.
Wieczorem otrzymaliśmy list od Neptuna. Wszystkie drużyny, pomimo zachmurzonego nieba wyruszyły powitać się z morzem. Błagaliśmy boga mórz o piękną pogodę na cały obóz. Próbując przekrzyczeć szum wiatru, śpiewaliśmy dla niego piosenkę i pląsaliśmy na piasku. Każdy z nas dotknął również fal morskich, a niektórzy znaleźli już swoje pierwsze muszelki. Dla osób, które nigdy nie widziały morza był to pełny wrażeń spacer.
Część najstarszej drużyny odbyła już swoje pierwsze nocne warty.